Nie ma za co

Upał trochę odpuścił, więc wybrałem się na nieco dłuższą, poranną przechadzkę. Dzięki dynamicznym warunkom atmosferycznym udało mi się wziąć przy okazji prysznic i to razem z butami i zakupami, które miałem akurat w torbie. Powiem wam, że pieczywo można było wykręcać, a kawę zbożową prażyć od nowa.
Ale nie narzekam - co to, to nie. Najważniejsze, że jest chłodniej.
Udanego, nowego tygodnia :-)
Komentarze
Brak komentarzy...